« powrót 30 października 2019

Izrael 2019 DZIEŃ 4 (29 października)

Na pyszne śniadanie wszyscy stawili się punktualnie, choć wczorajszy wieczór upłynął dla wielu pod znakiem integracji z grupą niemiecką i był długi.

Po śniadaniu zebraliśmy się nad jeziorem Genezaret przy wykutej w kamieniu mapie Izraela, aby wysłuchać opowieści pana Shmulika o tym kraju, zobaczyć, gdzie jesteśmy i dokąd dzisiaj pojedziemy. O tym, że Izrael cierpi na brak źródeł wody raczej wiedzieliśmy, ale że sytuacja jest w tym zakresie tak dramatyczna, że są zmuszeni odsalać wodę z Morza Śródziemnego była dla nas nowością. Jak widać, człowiek jest w stanie poradzić sobie w każdej sytuacji.

Zanim zatrzymaliśmy się w Yardenit – chrzcielnicy  nad  Jordanem, jechaliśmy wzdłuż jeziora Genezaret przez Tyberiadę, w której niemal wszystkie domy zbudowanie są z czarnego kamienia pochodzenia wulkanicznego. Dalsza droga wiodła wśród ogrodów oliwnych, po lewej stronie widzieliśmy Jordanię, a po prawej Palestynę. Pan Shmulik zwrócił naszą uwagę na liczne stawy hodowlane z rybami. W przeszłości były to bagna, które Arabowie sprzedali Żydom jako bezużyteczne.  A Żydzi co? Zamienili bagna na przynoszące profity stawy.

W Yardenit widzieliśmy, jak ludzie ubrani w białe stroje wchodzą w specjalnie wyznaczonym miejscu do rzeki, aby się ochrzcić lub odnowić chrzest. W tym miejscu na murach znajduje się fragment biblijny we wszystkich chyba językach świata (znaleźliśmy polską wersję). Z drugiej jednak strony panuje tutaj nieco nazbyt komercyjne podejście: w małych buteleczkach można kupić wodę z rzeki Jordan, ziemię, a nawet … powietrze. I ludzie to kupują!

Przystanek drugi to Lido na terenach palestyńskich z restauracją, sklepem i ofertą przejażdżki na wielbłądzie, z czego skorzystał Adam Korbik. Inni poprzestali na głaskaniu „zwierzątka”. Po lunchu w dalszą drogę do rezerwatu przyrody Ein Gedi. To jest dopiero fenomen – w środku Pustyni Judzkiej znajduje się nie tylko bogata roślinność, ale też liczne strumyki i wodospady. Trzeba się jednak trochę natrudzić (stroma wspinaczka po skalistych stopniach), ale warto to zrobić, aby wejść do ciepłej krystalicznie czystej wody i stanąć pod wodospadem, zwłaszcza przy temperaturze powietrza 30 stopni.

W drodze nad Morze Martwe mijaliśmy Jerycho, Qumran znane ze znalezienia zwojów z najstarszymi zapisami biblijnymi, czy Masadę, gdzie Żydzi popełnili zbiorowe samobójstwo,  bo nie chcieli poddać się Rzymianom. Tutaj każdy skrawek ziemi ma swoja historię. Wreszcie dotarliśmy do plaży nad Morzem Martwym. Piękna pogoda i woda w różnych odcieniach turkusu nas zachwyciły. Należy pamiętać, że miejsce to znajduje się 412 metrów poniżej poziomu morza – najniżej położony punkt na naszej planecie. W okolicy jest mnóstwo nowoczesnych hoteli i sklepów z kosmetykami wyprodukowanymi z pozyskanych z morza składników. To był gwóźdź dzisiejszego programu – unoszenie się na powierzchni mocno zasolonej wody jest niewątpliwą atrakcją, bo jest to jedyne tego typu miejsce na świecie.

W drodze powrotnej mijaliśmy liczne osady beduińskie (ile tu żyje narodowości!). Gdy szczęśliwi, choć wyczerpani wróciliśmy do Holon, izraelscy uczniowie przywitali nas okrzykami radości. Ależ to był piękny dzień!

Urszula Iwaszczuk

« powrót Drukuj

Czytaj również:

I Liceum Ogólnokształcące im. Oskara Kolberga
Aleja Kościuszki 3, 64-000 Kościan
telefon i faks: +48 65 512 04 04
realizacja:Studio Fabryka