« powrót 15 października 2021

BERLIN I POCZDAM W DWA DNI

Ileż wspaniałych chwil doświadczyliśmy podczas dwóch dni spędzonych w Berlinie i Poczdamie 12 i 13 października! Jesteśmy bogatsi o wiedzę, doznania estetyczne i społeczne. Oto, co przeżyliśmy.

Na pierwszy ogień wzięliśmy Berlin. Zaczęliśmy przy Reichstagu, siedzibie niemieckiego parlamentu Bundestagu, nieopodal którego znajdują się budynki rządowe. Potem krótki spacerek pod Bramę Brandenburską, po czym spotkaliśmy się z naszą berlińską przewodniczką – Polką od lat mieszkającą w Berlinie. Ponieważ w Berlinie obowiązuje przepis, że wycieczka piesza po Berlinie z przewodnikiem nie może liczyć więcej niż 30 osób (a nasza grupa to 44 uczniów + 3 nauczycieli), więc „hop on the bus” i w drogę. Oczywiście, co pewien czas robiliśmy „hop off”, aby z bliska przyjrzeć się zwiedzanym miejscom. Widzieliśmy z bliska, gdzie mieszka dotychczasowa kanclerz Angela Merkel – w dwupiętrowej kamienicy nad Sprewą z sąsiadami na parterze i drugim piętrze, bez żadnych ochroniarzy na zewnątrz. Abyśmy zrozumieli, jakim człowiekiem jest Pani Kanclerz przewodniczka opowiedziała zdarzenie sprzed dwóch lat. Na ulicy przeprowadzany był remont, a prace z użyciem młotów pneumatycznych odbywały się przez całą dobę. Pewnej nocy do robotników wyszedł (w szlafroku) mąż pani Merkel i serdecznie poprosił robotników o to, aby nie używali hałaśliwego sprzętu tej nocy, bo … żona nie może spać, a następnego dnia ma ważne spotkanie międzynarodowe. Cóż, co kraj, to obyczaj.

Na Wyspie Muzeów widzieliśmy min. słynny Pergamon, Muzeum Historii Naturalnej, wiele galerii, renesansowo-barokową katedrę ewangelicką a przede wszystkim weszliśmy do zamku cesarzy Prus oddanego do użytku w 2020 roku po renowacji. Przy okazji dowiedzieliśmy się o wielkiej miłości Wilhelma II Hohenzollerna do Izabeli Radziwiłłówny. Niestety, miłości niespełnionej, bo przyszłemu cesarzowi postawiono ultimatum – albo ona, albo cesarstwo. Jak wybrał – wiemy, miłość przegrała z polityką. Widzieliśmy zachowane fragmenty dawnego muru berlińskiego ze słynnym muralem przedstawiającym Breżniewa (były I sekretarz komunistycznej partii w Związku Radzieckim) i Honeckera (były I sekretarz komunistycznej partii w NRD) w wiele mówiącym pocałunku. Przejechaliśmy przez przejście graniczne między strefami okupacyjnymi powojennego Berlina Checkpoint Charlie, przez wielokulturową dzielnicę Kreuzberg, Potsdamer Platz, aby dotrzeć do eleganckiej dzielnicy Charlottenburg i zobaczyć kolejny pałac Hohenzollernów.

Po prawie czterogodzinnym zwiedzaniu  zameldowaliśmy się w hostelu, a po kolacji wyruszyliśmy na spacer „Berlin by night” do Alexander Platz. Tutaj chyba wszystkim zaimponował Czarek z 3a1, który kupił sobie książkę matematyczną – po niemiecku. Brawo, Czarku! Około 22.00 wróciliśmy do hostelu, aby (teoretycznie) udać się na nocny odpoczynek i nabrać sił na dalsze zwiedzanie następnego dnia. Noc jednak okazała się bardzo krótka – chyba w Berlinie czas inaczej biegnie…

Środę rozpoczęliśmy od smacznego śniadania (były nawet pyszne naleśniczki), po czym wymeldowanie i w drogę! Najpierw do Futurium – centrum nauki z interaktywnymi ekspozycjami, pokazującymi, jak może wyglądać życie w przyszłości w zakresie technologii, klimatu, mieszkalnictwa. Każdy mógł przeprowadzać eksperymenty, brać udział w różnego typu grach, a z ostatniego piętra roztaczał się piękny widok na Berlin. Jeszcze raz podjechaliśmy pod pałac Charlottenburg, aby wejść na jego teren i zrobić pamiątkowe zdjęcia.

Pożegnaliśmy Berlin, bo przecież czekał na nas Poczdam. Pierwszy cel – pałac Cecilienhof, ostatni pałac wzniesiony przez Hohenzollernów, słynny przede wszystkim jako miejsce konferencji poczdamskiej po zakończeniu II wojny światowej, gdzie zdecydowano o zasadach organizacji powojennego świata (w tym Polski). Na deser zostawiliśmy sobie pałac Sans, souci (tak, tak, na pałacu jest taka właśnie nazwa – z przecinkiem), nieopodal którego znajduje się młyn. Uczniowie poznali historię „młynarza z Sanssouci” , który pod koniec XVIII wieku wygrał z cesarzem Fryderykiem II Wielkim. Otóż ten cesarz chciał wywłaszczyć młynarza, bo przeszkadzał mu hałas wydawany podczas pracy młyna. Wysyłał do młynarza urzędników z żądaniem opuszczenia tego miejsca. Zirytowany młynarz w końcu powiedział słynne zdanie: „są jeszcze sądy w Berlinie!” Tak oto zwykły młynarz pokonał wielkiego imperatora, bo wiedział, że wobec prawa wszyscy są równi. Ta historia przekazywana jest do dziś wszystkim studentom prawa na świecie jako memento czym jest praworządność i trójpodział władzy.

Rokokowy pałac jest imponujący, ogrody wokół niego (ponad 280 ha) nie mniej. Ponieważ pogoda cały czas nam sprzyjała (było ciepło i słonecznie) nie śpieszyliśmy się ze zwiedzaniem, aby dać sobie szansę na dokładniejsze poznanie terenu, na którym wzniesiono jeszcze wiele innych budowli, np. łaźnie rzymskie, świątynię przyjaźni, pawilon chiński, oranżerię i wiele, wiele innych. Prawdę mówią ci, którzy twierdzą, że jeden dzień to za mało, aby nacieszyć się tym miejscem.

Cóż, my mieliśmy tylko dwa dni na dwa miasta i niestety około 16.00 musieliśmy wyruszyć do domu.  Po drodze zatrzymaliśmy się przy McDonaldzie na posiłek regeneracyjny i tutaj wszyscy przekonali się, jak Niemcy respektują przepisy dotyczące korzystania z takich miejsc – przy wejściu musieliśmy okazać certyfikat szczepienia przeciw COVID-19, dopiero wtedy pozwolono nam wejść.

Zamiast zakończenia kilka spontanicznych komentarzy uczestników.

„Super wszystko zaplanowane, świetna organizacja” (Magda z 3c1)

„Przyjemna forma zdobywania wiedzy” (Maja z 3c1)

„Cudowna atmosfera, niezapomniane doznania” (Sara z 3e1)

„Byłam pierwszy raz za granicą i przekonałam się, że warto otwierać się na inne kultury” (Marianna z 3c1)

„Świetna okazja do integracji międzyklasowej, a nawet międzynarodowej” (Wiktoria z 3a1)

Auf wiedersehen Berlin und Potsdam! Bis zum nächsten Mal!

 

Urszula Iwaszczuk (tekst)

Robert Padurek (zdjęcia)

« powrót Drukuj

Czytaj również: